They seem to make lots of good flash cms templates that has animation and sound.

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

widziałeś we mnie towarzyszkę i pielęgniarkę dla Jodie...
Słysząc jej słowa, siarczyście zaklął.
- Kto nakładł ci do głowy tych bzdur?
- Ethan, ja cię nie potępiam ani nie krytykuję -
wyszeptała. - Rozumiem powody twojego postępowania...
- Kto nakładł ci do głowy tych bzdur? - spytał ponownie.
- Częściowo Jodie, ale nie gniewaj się na nią - wyjąkała,
słysząc, że znów zaklął. - Cieszę się, że powiedziała mi
prawdę.
- Kate, posłuchaj - zaczął, podchodząc do niej i mocno
ściskając jej dłonie. - Czy sądzisz, że pragnąłbym cię tak
bardzo, gdybym tylko potrzebował pielęgniarki i towarzyszki?
Czy myślisz, że dzwoniłbym do wszystkich mężczyzn o
nazwisku Andrew Rendall, których numery znalazłem w
książce telefonicznej, zanim przypomniałem sobie, że Rendall
nie jest twoim nazwiskiem panieńskim?
- Dzwoniłeś do wszystkich Andrew? Ale po co?
- Bo chciałem cię odnalezć, porozmawiać z tobą,
dowiedzieć się, co takiego zrobiłem, że ode mnie uciekłaś.
W jego oczach dostrzegła czułość. Pragnęła mu uwierzyć,
ale nadal nękały ją wątpliwości, wciąż powracały
wspomnienia wydarzeń, które miały miejsce w szpitalu.
- Ethan, jeśli naprawdę mnie kochasz, to dlaczego wtedy,
w szpitalu... zamknąłeś się przede mną?
- Od śmierci Gemmy przez cztery lata musiałem sam
zmagać się z każdym kryzysem Jodle. Jedynym sposobem na
przetrwanie było zamknięcie się w sobie, ukrywanie strachu i
bólu wewnątrz, nieokazywanie go światu. Teraz już wiem, że
się myliłem, ale gdybyś nie uciekła...
- Przestań używać tego określenia - przerwała mu z
irytacją. - Powtarzam ci po raz kolejny, że nie uciekłam.
- Uciec czy porzucić... Nie ma sensu spierać się o
semantykę teraz, kiedy cię znalazłem - rzekł łagodnie, a gdy
Kate uparcie milczała, uniósł jej podbródek, zmuszając ją do
spojrzenia mu oczy. - Jest jakiś inny powód, który każe ci
sądzić, że cię nie kocham, prawda?
Bezskutecznie próbowała uniknąć jego wzroku.
- W przeddzień mojego wyjazdu z Austrii nazwałeś mnie
Gemmą - odparła w końcu.
- Naprawdę? Musiałem się przejęzyczyć! - zawołał. -
Przecież to nie ma żadnego znaczenia - dodał, widząc, że jej
nie przekonał. - Jeśli za mnie wyjdziesz, nieraz usłyszysz w
środku nocy, jak wołam ją przez sen. Może kiedy będziemy
się kochać, ty wypowiesz szeptem imię Simona, a nie moje.
Ale to nie będzie wcale znaczyło, że nie darzymy się
prawdziwym uczuciem.
- Ale...
- Kate, nie możemy udawać, że wcześniej nikogo nie
kochaliśmy. Mamy szczęście, bo dostaliśmy jeszcze jedną
szansę, z której ja zamierzam skorzystać. Nie chcę cię stracić i
nie stracę. Po prostu bardzo cię kocham.
- Ethan - zaczęła, czując napływające do oczu łzy - ja też
cię kocham i myślę, że tak będzie zawsze, ale Jodie...
- Powiedziała to w przypływie złości i rozgoryczenia.
Wiem, że żałuje i pragnie twojego powrotu.
- Ona nigdy mnie nie zaakceptuje, a ja nie mam zamiaru
wbijać między was klina.
- Kiedy ją odnajdziemy, jeszcze raz z nią porozmawiam,
ale jeśli nie zechce zgodzić się na nasz związek, to
poczekamy, aż pójdzie do college'u. Jeśli będziemy musieli,
poczekamy, aż wyjdzie za mąż i urodzi własne dzieci, ale
pewnego dnia i tak się z tobą ożenię, Kate.
Ze łzami w oczach rzuciła się w jego ramiona. Zaczął ją
głaskać, przytulać i szeptać jej do ucha czułe słowa.
- Muszę iść - mruknął w końcu. - Na policji powiedziano
mi, że jeśli nie zastanę Jodie tutaj, a ty nie będziesz wiedziała,
gdzie ona jest, to mam wrócić i zgłosić jej... zaginięcie.
- Idę z tobą - oświadczyła, ale kiedy sięgała po płaszcz,
rozległ się dzwonek u drzwi. - To pewnie Netta przyniosła mi
do spróbowania jakieś swoje wegetariańskie danie.
Na progu istotnie stała jej sąsiadka.
- Mam coś dla ciebie - oznajmiła.
- To bardzo miło z twojej strony, Netta, ale akurat...
- Przyszła pózno wczoraj wieczorem. Zrobiłam to, co
zawsze robię z bezdomnymi dziećmi. Przygarnęłam ją na noc.
- Ją? - zawołała Kate. - Czy to znaczy, że Jodie jest u
ciebie?
- Przecież mówię.
Kate odetchnęła z ulgą, a potem ogarnął ją nagle niepokój.
- Nic jej nie jest? - spytała. - Ona cierpi na...
- Wiem, wszystko mi opowiedziała.
- Jej ojciec odchodzi od zmysłów.
- Wiem. Widziałyśmy go, kiedy czekał pod twoimi
drzwiami.
- Wdziałyście go? - zawołała Kate. - Więc dlaczego nie
powiedziałaś mu, że mała jest bezpieczna?
- Bo ona sobie tego nie życzyła. Twierdziła, że chce się
widzieć tylko z tobą.
Kate sama nie wiedziała, czy ucałować pulchną sąsiadkę,
czy też ją uderzyć, ale nagle jej myśli zaprzątnął inny
problem.
- Netta, listy od doktora Fletta...
- Odesłałam je zgodnie z instrukcją.
- Jaką instrukcją? - wyszeptała Kate słabym głosem.
- Przecież przed wyjazdem powiedziałaś mi stanowczo,
że nie chcesz go więcej widzieć.
Istotnie... Była wtedy tak bardzo rozgoryczona i zła, że
pragnęła jedynie uciec i zacząć życie od nowa.
- Czy Jodie nadal jest u ciebie? - spytała.
Kiedy Kate spojrzała we wskazanym przez Nettę
kierunku, dostrzegła majaczącą w mroku drobną sylwetkę
dziewczynki.
- Jodie, och, Jodie! - wykrztusiła.
- Przepraszam... Narobiłam okropnego zamieszania -
wyjąkała Jodie, podbiegając do Kate i mocno się do niej
przytulając.
- Wejdz do środka, Jodie. Dziękuję ci, Netta. - Szybko
wprowadziła małą do pokoju, a potem zniknęła w kuchni,
chcąc umożliwić Ethanowi szczerą rozmowę z córką.
Po kilku minutach drzwi kuchni otworzyły się i stanęła w
nich Jodie. Chociaż na jej policzkach widoczne były ślady łez,
w oczach malowało się zdecydowanie.
- Wytłumaczyłam tacie wszystko, a teraz chcę, żebyś i ty
mnie wysłuchała - zaczęła. - To, co powiedziałam ci wtedy w
Austrii... Ja wcale tak nie myślałam...
- Rozumiem, Jodie - odrzekła łagodnie.
- Kate, jakiś czas temu tato powiedział mi, że czasem
można bardzo kogoś kochać, ale to wcale nie znaczy, że ta
osoba musi odwzajemniać twoje uczucia. Tatuś... - Zawahała
się i spojrzała na Ethana, który stanął w progu, a on kiwnął
przyzwalająco głową. - Wiem, że on cię kocha, więc czy
myślisz, że... gdybyś naprawdę się postarała, to może też byś
go pokochała?
- Pokochała go? - powtórzyła Kate drżącym głosem.
- Wiem, że on bywa apodyktyczny i uparty - ciągnęła
Jodie. - Nie jest też taki przystojny jak Herr Zimmerman, ale
w dobrym świetle wygląda niezle i jeśli chce, potrafi być
zabawny.
- Co ty na to, Kate? - spytał Ethan, wchodząc do kuchni i
obrzucając ją czułym spojrzeniem. - Czy myślisz, że mogłabyś
pokochać mężczyznę apodyktycznego i upartego, który
wygląda niezle, ale tylko w dobrym świetle? [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • mexxo.keep.pl