They seem to make lots of good flash cms templates that has animation and sound.

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

czujność.
- A ty wiesz, dlaczego zostałeś producentem filmowym? - odparowała oschle.
Potrząsnął głową.
- To nie to samo. Lekarzem nie zostaje się ot, tak sobie. To wymaga poświęcenia i ciężkiej pracy.
Uniosła brew.
- Czyli ty zostałeś producentem przez przypadek?
Zdawał sobie sprawę, że odbiła jego pytanie, by
PRZYJCIE W PARY%7łU 49
nie mówić o swoim prywatnym życiu. Chwilowo przystał na to, lecz zamierzał pózniej wrócić do
rozmowy o niej.
Uśmiechnął się smutno.
- Mój kuzyn Cesare posiada sieć hoteli, studio nagraniowe, linię lotniczą oraz wiele innych firm. Mój
brat Wolf jest właścicielem licznych nieruchomości i osiedli mieszkaniowych na całym świecie, a
jako hrabia Gambrelli zarządza również rodzinną posiadłością we Włoszech. - Zamilkł na chwilę. -
Młodszym braciom pochodzącym z bogatych rodów niełatwo przychodzi znalezienie swojego
miejsca w życiu.
Darcy popatrzyła na niego w zadumie. Była przekonana, że niezależnie od tego, co Luc zechciałby
robić, byłby w tym świetny.
Niewątpliwie także j ako kochanek - pomyślała, postanawiając w duchu, że nie ulegnie jego męs-
kiemu czarowi. Jednak coraz bardziej jej to groziło, gdyż przez cały wieczór była pod urokiem jego
muskularnego ciała oraz pierwotnej energii kryjącej się za fasadą swobodnego sposobu bycia. Nawet
zapach jego wody po goleniu pobudzał jej zmysły. Dotąd nigdy żaden mężczyzna nie działał na nią tak
silnie.
- Cóż, z pewnością znalazłeś swoje miejsce - powiedziała. - Zarówno w studiu filmowym, jak i poza
nim - dodała wyzywająco, po czym wstała gwałtownie i zaczęła sprzątać ze stołu.
50
CAROLE MORTIMER
Luc przyglądał się jej. Zdawał sobie sprawę, że znów usiłowała go zirytować - zapewne w odruchu
samoobrony. Podobnie zachowywała się podczas ich pierwszego spotkania. Lecz obecnie mniej mu
zależało na poznaniu powodów. Wiedział, że gdy Darcy wyjawi, dlaczego mu nie ufa, nie zechce już
nigdy więcej mieć z nim do czynienia.
A on pragnął nadal ją widywać. W istocie pragnął o wiele więcej.
Wyczuwał jednak, że w przypadku tej kobiety powinien zaczekać na odpowiedni moment. Musi
spędzić z nią więcej wieczorów takich jak dzisiejszy i lepiej ją poznać, zanim spróbuje przenieść ich
związek na bardziej intymną płaszczyznę, o czym gorąco marzył.
Wstał i pomógł jej włożyć naczynia do zmywarki.
- Nie odpowiedziałaś mi, dlaczego zostałaś lekarką - przypomniał.
- Zawsze tego chciałam - rzuciła obojętnym tonem, nie patrząc na niego.
Nagle poczuł pokusę, by rozpuścić włosy Darcy i zobaczyć, jak spadają gęstą kaskadą na jej plecy.
Zwalczył ją, mocno zaciskając pięści.
- I zawsze osiągasz to, czego chcesz? - zapytał. Przyjrzała mu się uważnie. Zdała sobie sprawę,
że atmosfera między nimi nieoczekiwanie stała się bardziej intymna. Musiała ją jak najszybciej roz-
ładować.
PRZYJCIE W PARY%7łU
51
- A ty nie? - odparowała z ledwo skrywanym sarkazmem.
- Owszem, ale mam nadzieję, że nie czynię tego niczyim kosztem.
W przypadku Mellie to nie była prawda - pomyślała.
Jednak przypominanie sobie tego, jak bezwzględnie Luc postąpił z jej przyjaciółką, okazywało się z
czasem coraz mniej skuteczne. Urok tego mężczyzny zaczynał na nią działać, choć wiedziała, że
byłoby z jej strony szczytem głupoty, gdyby też się w nim zakochała.
Wyprostowała się.
- Robi się pózno, Luc, a jutro rano muszę być w szpitalu. Pora więc chyba, żebyś już wyszedł.
Powiedziała to z hamowanym zniecierpliwieniem, lecz wiedziała, że Luc przez cały wieczór nie
uczynił niczego celowo prowokacyjnego. Wrażenie narastającej intymności między nimi pochodzi^
ło wyłącznie z jej własnych odczuć.
A wszystko dlatego, że tak żywo pamiętała jego pieszczoty. Wczorajszej nocy długo leżała bezsennie
w łóżku, na próżno starając się o nich zapomnieć.
Luc obserwował, jak na twarzy Darcy odbijają się targające nią emocje. Rozpoznawał je, gdyż sam
przeżywał podobne. Dręczyło go, że nie może wziąć jej w ramiona, całować i pieścić. Pragnął tego
żarliwie, jednak wiedział, że musi się pohamować, jeśli chce ją ponownie ujrzeć. Wyczuwał
52
CAROLE MORTIMER
instynktownie, że gdyby teraz usiłował doprowadzić do fizycznego zbliżenia, Darcy wykorzystałaby
to jako pretekst, aby więcej się z nim nie spotkać.
- Naturalnie - zgodził się. - Może pierwszego wolnego dnia zjadłabyś ze mną lunch?
Spojrzała na niego zaskoczona.
- Sądziłam, że wkrótce wracasz do Los Angeles.
- Tak? - rzucił.
W tym tygodniu planował raczej odwiedzić Paryż, ale zrezygnował z tego, poznawszy Darcy, gdyż
zdobycie jej wydało mu się ważniejsze. Jeśli jednak nie zjawi się w Paryżu do końca przyszłego [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • mexxo.keep.pl