They seem to make lots of good flash cms templates that has animation and sound.

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

w takich sytuacjach jak ta.
- Słucham - zachęcił, siadając w fotelu na wprost niej.
Zaczerpnęła powietrza.
- Jordan, przyjechałam do Londynu, by uwolnić się od
tego wszystkiego...
- Wiem - przerwał jej. - Ale to ci się nie udało.
- Właśnie. - Westchnęła ciężko.
- Stazy - zagadnÄ…Å‚, siadajÄ…c na wprost niej. - Chyba zda­
jesz sobie sprawÄ™, że mogÄ™ wypytać o wszystko mojego bra­
ta? Ale wolałbym usłyszeć to od ciebie. Czy Nik jest twoim
mężem?
- Mężem? - powtórzyÅ‚a z niedowierzaniem i zdumie­
niem. - Co też ci przyszło do głowy? Chyba musiałabym być
niespełna rozumu! Z nim żadna kobieta by nie wytrzymała!
- Nie mogła pojąć, jak mógł tak pomyśleć. Już lepiej niech
zna prawdę. - Nik jest moim bratem - rzekła spokojnie. -
Tak samo Rik i Zak - dodała, chcąc od razu rozwiać wszelkie
wątpliwości.
Teraz Jordan nie posiadał się ze zdumienia.
- To są twoi bracia?! - Nie krył ogromnego zaskoczenia.
- Wszyscy trzej?
Więc o nich też wyobrażał sobie niestworzone historie!
Jęknęła w duchu. Za kogo on mnie ma? Czy ja jestem jakaś
Mata Hari?
- Wszyscy trzej - przytaknęła.
Gwizdnął cicho z wrażenia.
- Nik, Zak, Rik - zamrugał, jakby coś go olśniło.
- Trochę w stylu waszych imion na  J" - mruknęła.
- Uhm - przyznał. Widziała, że coś go nurtuje. - Czy ty
przypadkiem nie masz na imiÄ™ Jak?
Błękitne oczy dziewczyny stały się jak spodki.
- Skąd wiesz? Nik ci powiedział! - wybuchła.
- Nie - zaprzeczył spokojnie. - Zapamiętałem sobie, że
raz wyrwało mu się, Ja", resztę wydedukowałem, co zresztą
nie było trudne. Jak - powtórzył wolno. - Powiem ci, że
jednak Stazy bardziej mi się podoba - przyznał szczerze.
- Mnie też - zapewniła z przejęciem. - Wiesz, ilu żartów
i drwin się nasłuchałam! Mama tak nas nazwała, w duchu lat
sześćdziesiątych. Wtedy to może było dobre, ale potem...
- Potrząsnęła głową. - Dlaczego rodzice nie zastanowią się,
że kiedyÅ› ich sÅ‚odkie pociechy jednak dorosnÄ… i takie zabaw­
ne imiona będą powodem drwin? Wolę już moje drugie imię,
Stazy.
- Nie mogę jednak zrozumieć, czemu Nik jest taki nad-
opiekuÅ„czy - z wolna powiedziaÅ‚ Jordan. - JesteÅ› peÅ‚nolet­
nia, masz prawo żyć po swojemu.
Dziewczyna skrzywiła się. Brandy nieco ją rozluzniła.
- Spróbuj mu to powiedzieć! Odkąd trzy lata temu umarła
mama, ciÄ…gle jest taki.
- Aha - mruknÄ…Å‚ Jordan.
Zerknęła na niego ukradkiem. Co to mogło oznaczać? Co
wywnioskował z jej słów?
Jednak z jego twarzy nie daÅ‚o siÄ™ niczego wyczytać. Chwi­
lami zachowuje się dokładnie jak Nik!
Przyszła do niego, by od razu sprostować to, co Nik mu
o niej naopowiadał. Ale podobno Nik nie pisnął ani słówka.
Więc czemu czuje się, jakby była na straconej pozycji? Po
co jej to wszystko? Jedna chwila słabości, gdy dała mu się
zaprosić na wesele brata i już ma ich wszystkich na głowie!
- To Nikowi zawdzięczasz umiejętność dobierania wina
- domyślnie rzekł Jordan.
NauczyÅ‚ jÄ… znacznie wiÄ™cej. Zawsze byÅ‚a w niego wpa­
trzona, nawet jeszcze parę miesięcy temu. Choć dzieli ich
siedemnaście lat, nigdy nie próbował jej zbyć. Bawił się
z nią, gdy była dzieckiem, pomagał w lekcjach, odwiedzał,
gdy studiowała w Anglii. Zawsze mogła na niego liczyć. Nie
tylko na opiekÄ™, ale także na czuÅ‚y gest i dobre sÅ‚owo. Po­
magał jej poradzić sobie z nieszczęśliwą miłością, uciszał
żal, ocierał łzy.
Kiedy to się zmieniło? I dlaczego?
Odpowiedz zna aż za dobrze. Nigdy nie zapomni tego
nieszczęsnego dnia, kiedy jej życie przewróciło się do góry
nogami, na zawsze...
- Stazy, dlaczego pÅ‚aczesz? - wyszeptaÅ‚ Jordan, pochy­
lając się nad nią troskliwie. Otarł jej łzy z policzka. - Nic nie
mów, jeśli to zbyt bolesne. - Wyjął kieliszek z drżącej dłoni
dziewczyny, postawił na stoliku. Usiadł obok niej na kanapie,
czule ujął jej dłonie w obie ręce. - Nie chcę, by było ci
przykro.
Podniosła na niego mokre od łez oczy.
- To czego ode mnie chcesz? - wydusiła cicho.
ZamknÄ…Å‚ oczy, powoli przygarnÄ…Å‚ jÄ… do siebie.
- WolÄ™ pokazać niż cokolwiek mówić - wyszeptaÅ‚, od­
szukujÄ…c jej usta.
I naraz wszystko siÄ™ zmieniÅ‚o, jak za dotkniÄ™ciem czaro­
dziejskiej różdżki - Stazy zarzuciła mu ręce na szyję i objęła
mocno, jakby od dawna czekała na ten moment. Z żarem
oddała pocałunek. Opadli na kanapę spleceni uściskiem,
oszołomieni i szczęśliwi, zapominając nagle o wszystkim
wokół, upojeni sobą i swoją bliskością.
Instynktownie poddawaÅ‚a siÄ™ jego pieszczotom, z ra­
dosnym zdumieniem odkrywajÄ…c nie znane dotÄ…d dozna­
nia, otwierające się raje, niecierpliwie pragnąc poznać je
do koÅ„ca, doÅ›wiadczyć ich nieprzebranej sÅ‚odyczy i piÄ™k­
na aż po kres, aż do utraty tchu; podÅ›wiadomie, lecz z oÅ›le­
piającą pewnością przeczuwając, że to dopiero początek
drogi, że tuż za zakrÄ™tem czekajÄ… kolejne Cudowne zasko­
czenie, nowe wrażenia przesłaniające wszystko, co do tej
pory znaÅ‚a, przerastajÄ…ce jej najÅ›mielsze, najdziksze ma­
rzenia.
- Nie! - Chrapliwy okrzyk Jordana wyrwał ją z błogiego
rozmarzenia. Jeszcze nie caÅ‚kiem przywrócona do rzeczywi­
stoÅ›ci, popatrzyÅ‚a na niego nieprzytomnie. SzarpnÄ…Å‚ siÄ™, w je­
go oczach przemknął dziwny cień. Wstał gwałtownie, cofnął
się i podszedł do okna.
Nic z tego nie rozumiała. Przed chwilą byli ze sobą tak
blisko, pewnie zbyt blisko dla niego, domyśliła się, widząc
jego, zwróconą do okna, zaciętą twarz.
PodpiÄ™ty do poÅ‚owy lambrekin zwisaÅ‚ smÄ™tnie, dopeÅ‚nia­
jąc obrazu żałości. Czy to możliwe, że ledwie kilka godzin
temu stała na krześle, upinając go na karniszu? Wydaje się,
że od tamtej chwili minęły lata. Zresztą, co to ma teraz za
znaczenie, pomyślała z rezygnacją.
- Stazy, ja nie jestem tym - nieoczekiwanie odezwał się
Jordan. Miał zmieniony głos, nie patrzył na nią. Stał sztywno
wyprostowany, odwrócony, z rękami w kieszeniach.
PoczuÅ‚a siÄ™, jakby jÄ… ktoÅ› uderzyÅ‚. Nie musiaÅ‚a siÄ™ zasta­
nawiać, o kim mówił, domyśliła się od razu. Ale przecież
wcale nie spodziewała się, że...
- Nie chcę nim być - dodał chłodno. - Zachowaj swą
niewinność dla innego.
Usiadła, obciągnęła sukienkę. Rumieńce, jakie jeszcze
przed chwilą różowiły jej policzki, zniknęły. Nie chce jej!
- No powiedz coÅ› wreszcie! - zniecierpliwiÅ‚ siÄ™, odwra­ [ Pobierz caÅ‚ość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • mexxo.keep.pl