They seem to make lots of good flash cms templates that has animation and sound.

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

przeszło pół godziny naśladował trębacza, przy wtórze śpiewającego Habinnasa, ściągając w
dół wargę dłonią. Wreszcie wystąpił na środek i na kawałkach połamanych rurek naśladował
już to fletnistów chóralnych, już to, w płaszczu woznicy i z biczem w ręku, przedstawiał
sceny z życia mulników, aż Habinnas przyzwał go do siebie, ucałował go, dał mu się napić i
rzekł:
 Wybornie, Massa, dam ci trzewiki.
Męka ta nie miałaby końca, gdyby nie wniesiono ostatniego dania, kwiczołów w
pszennej mące, nadzianych rodzynkami i orzechami. Potem nastąpiły pigwy, przetkane
cierniami, które wyglądały jak jeże. I to byłoby jeszcze znośne, gdyby daleko potworniejsze
danie nie było sprawiło, że wolelibyśmy byli umrzeć z głodu. Bo gdy z podaniem go
mniemaliśmy, że to gęś tuczona, a wkoło niej ryby i różnego rodzaju ptactwo, rzekł
Trymalchion:
 Przyjaciele, danie, które tu widzicie, jest z jednego materiału zrobione.
Ja, oczywiście, człek rozsądny, natychmiast poznałem, co to było, i, spojrzawszy na
Agamemnona, rzekłem:
 Dziwiłoby mnie, gdyby to wszystko nie było z błota lub co najmniej z gliny.
Widziałem w Rzymie, że podczas Saturnaliów podrabiają w ten sposób całe uczty.
I nie skończyłem jeszcze mówić, gdy Trymalchion rzekł:
 Jak sobie utyć życzę, w majątku, nie w tuszy, że kucharz mój zrobił to wszystko ze
świni. Nie ma cenniejszego nadeń człowieka. Jeśli zechcesz, zrobi z wymienia świńskiego
rybę, ze słoniny dzikiego gołębia, z szynki turkawkę, z polędwicy kurę. I przeto, z pomysłu
mego, dostało mu się śliczne nazwisko: nazywa się Dedal. A ponieważ jest tak rozumny,
przywiozłem mu z Rzymu w podarunku noże z noryckiego113 żelaza.
Kazał je natychmiast przynieść i, oglądając, podziwiał je. Pozwolił nam też
doświadczyć ich ostrz na policzku.
Nagle weszli dwaj niewolnicy, jakby stoczyli bitkę przy studni; przynajmniej mieli
jeszcze amfory na karku. Gdy wiec Trymalchion rozwadzał skłóconych, obaj, niezadowoleni
z wyroku, rozbili sobie nawzajem amfory kijami. Zgorszeni zuchwałością pijanych chłopców,
skierowaliśmy wzrok na ich burdę i spostrzegliśmy, że z brzuchów amfor wypadły ostrygi i
grzebielinki114, które niewolnik zbierał i podawał wkoło. Zręczny kucharz nie dał się
wyprzedzić tym niespodziankom: przyniósł bowiem na srebrnym ruszcie ślimaki, śpiewając
przy tym drżącym i okropnym głosem.
Wstyd opowiedzieć, co nastąpiło: niesłychanym bowiem zwyczajem długowłosi
chłopcy przynieśli w srebrnej miednicy woniejącą wodę i nacierali nią nogi leżących wokół
stołu, owinąwszy wprzódy nogi i kostki małymi wieńcami. Potem tej samej wody dolali tęgo
do stągwi z winem i do lamp.
Już przyszła Fortunacie ochota do tańca, już Scintilla klaskała więcej, niż mówiła, gdy
Trymalchion rzekł:
 Pozwalam ci, Filargirusie, i tobie Kanonie, usiąść, choć wiadomo, że jesteś z
Zielonych115 i powiedz też współniewolnicy swej, Menofili, by uczyniła to samo.
Po cóż wiele mówić? O mało nas nie wyrzucono z poduszek, tak służba wypełniła całą
jadalnię. Zauważyłem, że powyżej mnie leżał kucharz, który zrobił gęś z wieprzowiny i
cuchnął sosami i korzeniami. I nie dość mu było, że leży przy stole, lecz zaczął natychmiast
naśladować tragika Efezusa116 i nieustannie wyzywać pana swego na zakład, czy na
najbliższych igrzyskach Zielony zdobędzie nagrodę.
Trymalchion, uradowany tym sporem117, rzekł:
 Przyjaciele, niewolnicy są też ludzmi i pili to samo mleko, co my, aczkolwiek los
ich pognębił. Jednak dopóki żyję, będą jeść i pić jak wolni. Słowem, w testamencie
113
Noricum  w starożytności kraj miedzy Dunajem i Alpami Karnijskimi (Monte Croce).
114
Grzebielinki: przegrzebki, rodzaj małż.
115
Stronnictwo Zielonych (prasiniani) w cyrku popierał Neron. Trymalchion, jak widać, był
zwolennikiem Błękitnych (uenetiani).
116
Poza tym nieznany.
117
O Zielonych i Błękitnych zapewne.
wszystkich ich darzę wolnością. Filargirusowi zapisuję nadto kawałek ziemi i jego
współniewolnicę również Kanonowi dom czynszowy i jego pięć od sta i łóżko z pościelą.
Lecz Fortunatę mianuje spadkobierczynią i polecam ją wszystkim swym przyjaciołom. I
wszystko to czynie przeto wiadomym, by wszyscy moi ludzie już teraz tak mnie kochali, jak
gdybym już umarł.
Wszyscy zaczęli dziękować panu swemu za dobroć, gdy on, chcąc dowieść, że mówi
poważnie, kazał przynieść odpis swego testamentu i przeczytał go od początku do końca,
wśród westchnień służby. Potem spojrzał na Habinnasa i rzekł: [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • mexxo.keep.pl