They seem to make lots of good flash cms templates that has animation and sound.

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

bezrobotnych, którzy wcale nie pragną powrotu do pracy.
Shoniąua oznajmiła, że jest zmęczona i musi się położyć. Spojrzałam na nią błagalnie,
żeby nie szła. Nachyliła się, pocałowała mnie na dobranoc i szepnęła:
 Nie martw się, facet jest twój na bank. Niezle go, kurde, urobiłam.
Kiedy wyszła, skupiliśmy się z Carterem na sobie. Niby rozmawiał z innymi, ale wciąż
kładł mi rękę na nodze. Odwzajemniałam ten czuły gest waleniem go w plecy, kiedy tylko
ktoś powiedział coś śmiesznego.
Zapytałam, czym się zajmuje. Powiedział, że ściga terrorystów.
 Naprawdę?  zdziwiłam się.  I pracujesz z prezydentem Bushem?
 Czasem go spotykam, ale najczęściej pracuję z jego doradcami.
 Czy kiedy wyjdzie z sali, wszyscy zaczynają się z niego nabijać, czy to się robi pózniej,
w zaciszu gabinetów?
Uśmiechnął się.
 Nie widziałem, żeby ktokolwiek się z niego naśmiewał, ale rzeczywiście czasem ludzie
wymieniają porozumiewawcze spojrzenia.
 Czekaj, jesteś republikaninem?
 Tak jestem zarejestrowany, chociaż nie zawsze głosuję na republikanów.
 Ciekawe  skomentowałam.  Bardzo ciekawe. Natychmiast zaczęłam snuć marzenia
o małżeństwie
z Carterem. Spotykałabym Colina Powella i Donalda Rumsfelda po godzinach w barze
Pentagonu, gdzie przypierałabym ich do muru, pytając, jak mogą torpedować badania w
dziedzinie komórek macierzystych, a nie wprowadzić zakazu noszenia sumiastych wąsów.
Przekonałabym ich, że pary homoseksualne powinny się cieszyć tymi samymi
przywilejami, które wszyscy troje już mamy.
Pogadałabym też na temat mojego funduszu emerytalnego, na który nigdy nie zaczęłam
płacić, i spróbowała załatwić sobie korzystną ofertę. Jest tyle spraw, które chciałabym
załatwić w Waszyngtonie, a na pewno dopilnowałabym, żeby wysłuchano głosów mojego
środowiska. Przedzierzgnęłabym się w osobę pokroju Jackie O., tyle że bardziej
zapalczywą i w dżinsach.
Spojrzałam na Cartera z większym szacunkiem. Już się nie mogłam doczekać, żebyśmy
zaczęli się spotykać na poważnie. Pominąwszy moje do niego uczucie, nie bez znaczenia
było to, że właśnie obejrzałam program Oprah z udziałem lekarza, który tłumaczył, że im
bardziej mamy rozbudowane życie seksualne, tym
będziemy zdrowsi, co mnie pchnęło do podjęcia kolejnej decyzji. Ponieważ ustawicznie
dbam o zdrowie, zdecydowałam, że czas przystąpić do akcji. Wstałam i ogłosiłam:
 Kochani, padam z nóg. Idę do swojego pokoju. Carter, dasz się zaprosić jeszcze na
jednego?
 Oczywiście  powiedział i wstał.
Po drodze do windy zatrzymaliśmy się w recepcji.
 Czy mogłabym prosić o lód do pokoju tysiąc dwieście dwa?
 Oczywiście, już się robi  rzekł recepcjonista. Tuż przed wejściem do windy
zawróciłam i spytałam recepcjonistę na ucho:
 Ma pan prezerwatywy?
 Jak najbardziej, pani Handler  odparł i uśmiechnął się profesjonalnie.  Każę
przysłać do pokoju.
 Aatwo poszło  oznajmiłam Carterowi, kiedy wróciłam do niego do windy.
Windą nie jechaliśmy sami, dlatego nie zaczęliśmy się całować, dopóki nie dotarliśmy do
pokoju hotelowego. Zresztą w pokoju też nie od razu, bo Carter najpierw podszedł do
barku i wyjął wszystkie butelki z alkoholem.
Pod oknem stała wbudowana w ścianę kanapa. Usiedliśmy na niej razem, Carter nalał mi
ciepłej wódki z wodą, a sobie ginu z tonikiem. Potem wyjął z lodówki butelkę wody Vos za
szesnaście dolarów i ją sączył.
 Dobrze się czujesz?  spytałam.
 Tak, tylko mnie suszy.
 Właśnie widzę.
_ Och, wybacz. Za barek płacisz z własnej kieszeni?  zreflektował się.
 Nie przejmuj się. Częstuj się chrupkami.
_ Nie mam ochoty  powiedział z uśmiechem.
Popieściliśmy się przez chwilę w dość zblazowany sposób. Nie zagrała chemia, na którą
tak liczyłam, zresztą czułam, że Carter też nie może się odprężyć. Wciąż tylko wstawał i
siadał. Był naprawdę sympatyczny, chodzący urok, a język ciała bił od niego na kilometr. I
wtedy usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Dał napiwek chłopcu hotelowemu, odebrał od niego
kubełek lodu i futerał od okularów przeciwsłonecznych.
_ Co to jest?  zapytał. Po otwarciu zobaczył
w środku trzy kondomy rozłożone jak czasopisma w poczekalni u lekarza.
 Zamawiałaś prezerwatywy?  spytał.
_ Nie. Coś podobnego!  zawołałam.  To się
nazywa serwis.
Carter wrzucał lód do szklanek, a ja nastawiłam radio. Poszłam do łazienki, żeby się
odświeżyć, i spojrzałam jeszcze raz na swój brzuch. Nie byłam z niego zadowolona, ale
Carter też nie miał idealnej figury. Zauważyłam u niego oponkę. Miał sylwetkę futbolisty,
który wiele lat temu przestał trenować.
Umyłam zęby i wyszłam. Carter siedział na kanapie pod oknem. Zaczął dziwnie ruszać [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • mexxo.keep.pl