They seem to make lots of good flash cms templates that has animation and sound.

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

ła, że to strasznie żałosne.
Przylgnęła do Nica, rozkoszując się jego ciepłem i siłą. Jego zapach przywoływał
myśli o domu i spełnieniu wszystkich największych pragnień. Zamknęła oczy i upajała
się tą niezwykłą wonią.
Na policzku czuła dudnienie jego serca. Biło tak szybko jak jej. Nagle Nico odsu-
nął ją od siebie i ujął jej twarz w swoje dłonie. W jego oczach dostrzegła taką samą roz-
pacz, jaką czuła w środku.
- Kocham cię, Lily, słyszysz? Kocham cię.
Azy popłynęły jej po policzkach.
- Wcale tak nie myślisz - powiedziała. - Nie wolno ci mnie kochać. Powinieneś
pokochać kogoś takiego jak Antonella.
- Kocham ciebie. %7ładna inna kobieta nie może się z tobą równać. Jesteś mądra i
piękna i kochasz mnie...
- Tego nie powiedziałam.
Nico uśmiechnął się czule.
R
L
T
- Nie musiałaś - odparł. A potem ujął jej dłoń i przycisnął ją do swojego serca. -
Czujesz? Widzisz, co ze mną robisz? To jestem prawdziwy ja, Lily. Tobie oddałem swo-
je serce i duszę. Jeśli teraz odmówisz, uszanuję twoją decyzję, ale coś we mnie umrze.
- Przestań Nico - wyszeptała Lily. - Dłużej tego nie zniosę...
- To prawda, tesoro mio. Ubóstwiam cię, uwielbiam cię, kochanie. Chcę, żeby mo-
je życie znowu było pełne, a może takie być tylko z tobą u mego boku.
- Ja też tego chcę, Nico, ale jaką mogę mieć pewność, że znowu nie zmienisz zda-
nia? %7łe nie znudzisz się żoną i dziećmi? Nie mam zamiaru tolerować żadnych królew-
skich nałożnic.
- Lily, na litość boską, nie słyszałaś, co powiedziałem? Kocham ciebie. Tylko cie-
bie. Nie chcę nikogo innego. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie życia z kimś innym. -
Chwycił ją za ramiona. - Mówiłaś, że nie pragniesz nikogo poza mną, więc dlaczego nie
chcesz uwierzyć, kiedy ja mówię ci to samo? Wiem, co czuję, tak jak ty wiesz, co kryje
twoje serce.
- To prawda - wyszeptała Lily zbolałym głosem.
- Powiedz, że mnie kochasz. Powiedz, że za mnie wyjdziesz.
- Minęło aż sześć dni, Nico.
- Chciałem ruszyć za tobą zaledwie kilka godzin po waszym wyjezdzie, ale ojciec
miał zawał...
- Och, nie! Tak mi przykro.
- Spokojnie, cara, nic mu nie jest. To tylko lekki atak serca, ale musiałem wrócić i
zastąpić go, dopóki leżał w łóżku.
- To twój obowiązek - powiedziała Lily.
- Nie zamierzam cię okłamywać. Czasem obowiązki państwowe będą ważniejsze,
ale nigdy nie pozwolę, żeby cię unieszczęśliwiły. Nigdy, mi principessa.
- Rozumiem, Nico - odparła Lily, bawiąc się troczkiem jego kurtki. - To właśnie w
tobie uwielbiam. Twoją prawość i oddanie słusznej sprawie.
- Bardzo dużo czasu zajęło mi ustalenie priorytetów - przyznał, po czym przykląkł
na jedno kolano, a Lily poczuła, jak zapiera jej dech w piersiach. - Wyjdz za mnie, Li-
R
L
T
liano. Miej ze mną dzieci. Rozśmieszaj mnie, doprowadzaj do szaleństwa, ale przede
wszystkim uczyń mnie szczęśliwym i powiedz  tak".
Lily nie mogia uwierzyć we własne szczęście.
- Nie powinieneś wręczyć mi jakiegoś pierścionka? - zażartowała, czując narasta-
jącą w sercu radość.
Nico uśmiechnął się i wsunął rękę do kieszeni.
- Wiem, że jest trochę krzykliwy, ale nie miałem czasu wybrać niczego innego.
Obiecuję jednak, że w wolnej chwili pójdziemy razem do jubilera po nowy pierścionek.
- Nie, ten jest cudowny.
- Czy to znaczy  tak"?
- Tak - odpowiedziała Lily, pochylając się, aby go pocałować.
Stali tak przez dłuższą chwilę, a potem Nico porwał ją w objęcia i okręcił nią w
kółko.
- Szaleję za tobą, Lily, absolutnie zwariowałem na twoim punkcie - oświadczył, po
czym pocałował ją namiętnie. - Wynająłem pokój niedaleko stąd. Chcesz go zobaczyć?
- Z przyjemnością - odparła Lily.
Ruszyli pospiesznie i wkrótce zatrzymali się przed wejściem do niedrogiego hote-
liku.
- To ten sam hotel - westchnęła Lily zachwycona.
- I ten sam pokój - dodał Nico z uśmiechem.
- Kocham cię, Nico Cavelli. Kocham cię, mimo że jesteś księciem.
R
L
T
EPILOG
Pobrali się w Montebianco. Ich ślub emitowały największe stacje telewizyjne.
Księżniczka Antonella złapała bukiet Lily, a Donna Morgan prezentowała się bardzo
elegancko i szacownie jako matka panny młodej.
A kiedy Nico zapytał Lily, gdzie chciałaby spędzić miesiąc miodowy, odparła, że
w domu na wybrzeżu. Spędzili tam wiele dni. Kochali się, bawili się na plaży z Dannym
i cieszyli swoim towarzystwem. Wrócili nawet do jaskini, choć tym razem z koszem pik-
nikowym i miękkim kocem.
Pewnego rozkosznego popołudnia, kiedy Lily wzięła prysznic i wyszła z łazienki,
zastała swoich mężczyzn stojących naprzeciwko siebie. Danny trzymał niebieskiego di-
nozaura i coś mówił. Nico ściągnął brwi, ale się uśmiechnął i szybko coś odpowiedział.
Potem wziął malca na ręce i odwrócił się w jej stronę. Jego oczy lśniły.
- Czy on właśnie powiedział  tata"?
- Tak - odparła Lily, przyciskając dłoń do policzka.
- Nie płacz, kochanie - powiedział, podchodząc do niej.
- Mogłabym powiedzieć ci to samo.
- Książęta nie płaczą - odparł z udawaną powagą.
Potem przechylił głowę i ją pocałował.
- Jesteście moim szczęściem, oboje.
- Powinieneś raczej powiedzieć: troje - poprawiła go.
Spojrzał jej prosto w oczy.
- Jesteś w ciąży?
- Najprawdopodobniej.
- W tej chwili do łóżka - rozkazał.
- Ale ja właśnie stamtąd wyszłam, Nico.
- To nie podlega dyskusji. Przyniosę ci kolację i...
Zakryła mu usta dłonią.
- Nie żyjemy w średniowieczu. Mogę chodzić po domu. Na pewno nic mi się nie
stanie. Kto wie, może nawet będę mogła się z tobą kochać...
R
L
T
- No dobrze - odparł z rezygnacją. - Ale masz zakaz wsiadania na motor.
Lily się roześmiała.
- Możesz być pewien, że go nie złamię.
R
L
T [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • mexxo.keep.pl