They seem to make lots of good flash cms templates that has animation and sound.

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

 Raczaj tak  odparł Marshall.
 Chciałbym panu zadać jedno krótkie pytanie  rzekł Poirot.
 Mój Boże, mam już po uszy odpowiadania na pytania. Przesłuchiwała mnie już policja. Nie
widzę konieczności rozmawiania z panem.
 Mam tylko jedno proste pytanie: czy przed południem w dniu śmierci pańskiej żony kąpał się
pan w wannie po ukończeniu pisania na maszynie, zanim poszedł pan grać w tenisa?
 Czy się kąpałem? Nie, oczywiście, że się nie kąpałem. Godzinę wcześniej kąpałem się w
morzu!
 Dziękuję, to wszystko  powiedział Herkules Poirot.
 Ale niech pan& Och&  Marshall urwał niezdecydowanie.
Poirot wyszedł zamykając cicho drzwi.
 Ten facet zwariował!  zawołał Kenneth Marshall.
VI
Przed barem Poirot spotkał pana Gardenera. Ten ostatni niósł dwa cocktaile i najwyrazniej
zmierzał ku żonie zajętej łamigłówką. Na widok Poirota uśmiechnął się wesoło:
 Przysiądzie się pan do nas, panie Poirot? Poirot przecząco pokręcił głową i zapytał:
 Co pan sądzi o rozprawie wstępnej, panie Gardener?
Pan Gardener zniżył głos.
 Wydaje mi się dość niewyrazna. Policja musi mieć coś w zanadrzu.
 Możliwe  powiedział Poirot.
Pan Gardener jeszcze bardziej zniżył głos.
 Będę szczęśliwy, kiedy wywiozę stąd żonę. Ona jest bardzo, bardzo wrażliwa, a ta afera
całkiem rozstroiła jej nerwy.
 Czy pozwoli pan, panie Gardener  poprosił Poirot  że zadam panu jedno pytanie?
 Ależ oczywiście. Chętnie panu pomogę.
 Jest pan człowiekiem światowym& człowiekiem, jak sądzę, bardzo bystrym. Dlatego ciekaw
jestem pana opinii o zmarłej pani Marshall.
Zaskoczony Gardener rozejrzał się ostrożnie dokoła i rzekł półgłosem.
 No cóż, panie Poirot, słyszałem co nieco. Różne tu krążyły plotki, szczególnie wśród kobiet.
Ale skoro chce pan znać moją opinię, to powiem panu, że moim skromnym zdaniem ta kobieta była
niesłychanie głupia.
 To bardzo interesujące  mruknął w zamyśleniu Herkules Poirot.
VII
 Teraz moja kolej, prawda?  zagadnęła Poirota Rosamund.
 Pardon!
Roześmiała się.
 Parę dni temu komendant policji bawił się w inkwizytora, a pan mu tylko towarzyszył. Dzisiaj,
jak mi się wydaje, prowadzi pan własne nieoficjalne dochodzenie. Obserwowałam pana. Najpierw
pani Redfern, pózniej mignął mi pan w oknie salonu, gdzie pani Gardener pracuje nad swoją
obrzydliwą układanką. Teraz przyszła moja kolej.
Herkules Poirot usiadł obok Rosamund. Znajdowali się na Słonecznej Krawędzi. W dole, pod
nimi, lśniła głęboka zieleń morza, przechodząca dalej od brzegu w oślepiający błękit.
 Jest pani bardzo inteligentna, mademoiselle  rzekł Poirot.  Zauważyłem to od razu, kiedy
tylko przybyłem. Chętnie przedyskutowałbym z panią tę sprawę.
 Chce pan wiedzieć, co myślę o tym wszystkim?  spytała cicho Rosamund Darnley.
 Byłoby to niezwykle interesujące.
 Myślę, że w rzeczywistości wszystko jest bardzo proste. Przyczyna leży w przeszłości tej
kobiety.
 Przeszłości? Nie terazniejszości?
 Niekoniecznie w bardzo odległej przeszłości. Proszę tylko pomyśleć: Arlena Marshall była
atrakcyjna dla mężczyzn, fatalnie atrakcyjna. Bardzo możliwe, że szybko się nimi nużyła. Wśród jej&
wielbicieli, pozwoli pan, że użyję tego słowa& był ktoś. kogo boleśnie to dotknęło. Niech mnie pan
zle nie zrozumie, nie musi być to ktoś, kogo widać na milę. Najpewniej jakiś spokojny człowieczek,
próżny i wrażliwy, jeden z tych, co długo pamiętają urazy. Myślę, że dotarł za nią aż tutaj, zaczekał,
póki nie nadeszła sposobność, i zabił ją.
 Chce pani powiedzieć, że był to ktoś z zewnątrz, ktoś, kto przybył na wyspę?
 Tak. Prawdopodobnie ukrywał się w tej grocie, póki nie pojawiła się szansa.
Poirot z powątpiewaniem potrząsnął głową.
 Sądzi pani, że udałaby się na spotkanie z odrzuconym wielbicielem? Nie, wyśmiałaby go i nie
poszła.
 Mogła nie wiedzieć, że udaje się na spotkanie z nim  powiedziała Rosamund.  Mógł
podszyć się pod inną osobę.
 To niewykluczone  szepnął Poirot. Po chwili dodał:  Ale zapomina pani o jednym,
mademoiselle. Człowiek planujący morderstwo nie zaryzykowałby przejścia po grobli i koło hotelu
przy świetle dziennym. Ktoś mógłby go zobaczyć.
 Niekoniecznie. Nietrudno pojawić się tu nie zwracając na siebie niczyjej uwagi.
 Ma pani całkowitą rację, to możliwe. Sęk w tym, że nie mógł liczyć na taką możliwość.
 Zapomniał pan o czymś. O pogodzie  rzekła Rosamund.
 O pogodzie?
 Tak. W dniu morderstwa była wspaniała pogoda, ale proszę pamiętać, że poprzedniego dnia
padał deszcz i wyspę otulała gęsta mgła. Każdy mógł wówczas niepostrzeżenie się tu przedostać.
Wystarczy tylko zejść na plażę i spędzić noc w grocie. Ta mgła, panie Poirot, jest bardzo ważna.
Poirot popatrzył na nią w zamyśleniu. [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • mexxo.keep.pl