They seem to make lots of good flash cms templates that has animation and sound.

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

co innego podejrzewać, że grozi niebezpieczeństwo, a co innego
odczuwać to na własnej skórze.
Dopiero teraz to, co powiedział, dotarło do niej dokładniej.
- Kaukaskie typy?  powtórzyła. - Ale... - urwała i po chwili
szepnęła: - No tak.
%7ładne  ale", to wszystko ma swój sens. Podświadomie oczekiwała
zagrożenia jedynie ze strony Libijczyków, a przecież powinna
pamiętać, że ten węzeł gordyjski może splątywać zarówno
Libijczyków, jak i ludzi Macka Prewetta. A Prewett to człowiek,
który ma bardzo wielkie możliwości i szerokie kontakty. Jego
wpÅ‚ywy siÄ™gajÄ… daleko, pewnie też na Kaukaz. Dlaczego nie£
Powinna więc oczekiwać zagrożenia także ze strony  kaukaskich
typów", a właściwie ze strony każdego, nie tylko mieszkańców
Bliskiego Wschodu. Nie może więc nikomu wierzyć, ani białym, ani
czarnym, ani typom orientalnym. Nikomu, tylko Zane'owi
Mackenziemu.
- Musimy zmienić wóz, i to jak najszybciej - powiedział Zane. -
ZadzwoniÄ™, do kogo trzeba.
- Ale oni i tak mnie wytropią - powiedziała Barrie, bo nagle
uzmysłowiła sobie, że jej bilet jest przecież wystawiony na jej
nazwisko. A jeśli prześladowcami kieruje Mack Prewett, to on nie
będzie miał problemu ze zdobyciem informacji, czy panna Lovejoy
kupowała ostatnio bilet na samolot. Bo chociaż CIA operuje tylko
poza Stanami, to Prewett z pewnością ma znaczne wpływy na
terenie kraj u i odpowiednie osoby gwarantują mu dostęp do
informacji z reguły niedostępnych dla zwykłych śmiertelników.
- Możliwe, Barrie, ale to trochę potrwa. Na razie zgubiliśmy ich,
ale wiedzą już, że wyjeżdżasz i prawdopodobnie niedługo będą
wiedzieli, z kim jedziesz. Bo jeśli dojrzeli numery tego samochodu,
to żaden problem sprawdzić, na czyje nazwisko został
wypożyczony. Jednak nie sądzę, żeby byli tacy szybcy i na razie nie
trzeba się o to martwić ani nie ma sensu zmieniać naszych planów.
Lecimy do Las Vegas, potem do Arizony.
- Do Arizony?
- Tak. Już nie jestem w SEAL-u. Wystąpiłem z Marynarki
Wojennej. Teraz jestem szeryfem w jednym z hrabstw w
104
Południowej Arizonie. Poprzedni szeryf zginął podczas akcji, do
końca jego kadencji zostały jeszcze dwa lata. No i zaproponowano
mi, żebym to ja się teraz w to pobawił.
Szeryf? No cóż... Nad tym też należało przejść do porządku.
- Och, w końcu nieważne, co będziesz robił. Ważne, co potrafisz.
- Rozumiem. - Zane wzruszył ramionami i wjechał do dużego
wielopoziomowego parkingu. - Zdecydowałaś się wyjść za mnie, bo
potrzebujesz dobrego ochroniarza.
Opuścił szybę i wychylił się, żeby wyciągnąć z automatu bilet. A
Barrie nerwowo splatała i rozplatała palce. Uczucie nieprzytomnej
radości, jakie owładnęło nią na widok Zane'a, znikło całkowicie.
Teraz była tylko i wyłącznie zmartwiona. Zane zjawił się w
Wirginii, poprosił ją o rękę, ale prawdopodobnie Barrie myliła się
bardzo, sądząc, że oni są dla siebie nawzajem atrakcyjni. Teraz czuła
się po prostu skonsternowana. Zane nie wydawał się specjalnie
uszczęśliwiony jej widokiem. A przecież niebawem zostanie jej
mężem. I ojcem jej dziecka. I będzie bronił ją i jej dziecka przed
nieznanym wrogiem...
I nawet jej nie pocałował...
- Zane, ja przede wszystkim chcę, żebyś chronił nasze dziecko. A
zgodziłam się wyjść za ciebie jeszcze z kilku innych powodów. Ale
dziecko jest teraz najważniejsze.
- Masz rację. Nie pozwolę skrzywdzić ani dziecka, ani ciebie,
Barrie.
Spojrzał na nią przelotnie i zajął się wprowadzaniem samochodu na
trzeci poziom. Po zaparkowaniu zdjął okulary przeciwsłoneczne i
wysiadł z samochodu.
- Poczekaj tu - rozkazał, jak to on, i szybkim krokiem podszedł do
automatu telefonicznego. Wybrał numer i ze słuchawką przyłożoną
do ucha odwrócił się i spoglądał na Barrie.
A ona czuła, że nerwy odmawiają jej posłuszeństwa, bo trzęsło się
w niej wszystko, kiedy spoglądała na niego. A więc wychodzi za
mąż za tego oto mężczyznę. Wydawał się teraz jeszcze wyższy i
trochę szczuplejszy, mimo że jego bary nadal rozsadzały biały T-
shirt. Ciemne włosy były trochę dłuższe, skóra brązowa, opalona. I
mimo tego nieznacznego spadku wagi nie było żadnych oznak, że
105
dwa miesiące temu został ciężko postrzelony i niemal cudem
uniknął śmierci. Tak. Jego tężyzna fizyczna była imponująca i
onieśmielająca. W ogóle on cały był onieśmielający. Jakże mogła o
tym zapomnieć?- Pamiętała przede wszystkim jego czułość i
namiętność, a przecież na jej oczach zabił tamtego strażnika. Gołymi
rękami. %7ładna broń nie była mu potrzebna.
A ona, zafascynowana jego siłą i umiejętnościami, które w tamtej
sytuacji były nieodzowne, zapomniała, że te umiejętności stały się
częścią jego osobowości. Bo to nie jest coś, co można wykorzystać,
a potem odstawić do kąta. To tkwi w nim, a ona będzie musiała z
tym współżyć i zaakceptować Zane'a takim, jaki jest. On do końca [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • mexxo.keep.pl