They seem to make lots of good flash cms templates that has animation and sound.

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

poprzysiągł - oszustwo.
Jego bilet opiewał na nazwisko Cayman, więc poprzedniego
dnia przechwycił go natychmiast po dostarczeniu do biura. Za-
raz potem zarezerwował bilet na własne nazwisko i dziś przyje-
chał wcześniej na lotnisko, żeby go odebrać.
Wkrótce będzie po wszystkim, ślubował sobie w duchu. W Ne-
apolu wyzna Olimpii prawdÄ™.
A potem już do końca życia ani razu nie skłamie. Jego nerwy
więcej by tego nie zniosły.
S
R
ROZDZIAA SIÓDMY
O, jest! - zawołał, gdy w oddali pojawił się wulkan. -To jego
szukałaś, prawda?
Wezuwiusz! - Olimpia była bardzo podekscytowana. - Grozny,
wielki... po prostu wspaniały!
Samolot skręcił i światła Neapolu wyglądały teraz jak ramiona
otaczające zatokę. Po kilku minutach byli już na lotnisku.
Chwilę pózniej jechali taksówką w górę wzgórza do najwspa-
nialszego hotelu, jaki Neapol miał do zaoferowania.
W apartamencie było wielkie, stylizowane na antyk łóżko, wy-
łożona marmurem łazienka i salon z balkonem, z którego roz-
ciągał się widok na zatokę.
- Zostawię cię na trochę i pojadę zobaczyć co się dzieje w domu.
Wrócę za jakieś dwie godziny.
Kiedy wyszedł, wzięłą sobie długą, pachnącą kąpiel W tym cza-
sie pralnia hotelowa odprasowała zagniecenia na czarnej sukien-
ce, którą miała na sobie w nocnym klubie. Pózniej pojawił się
fryzjer, który zajął się jej włosami. Kilka długich czarnych pa-
sem owinął wokół głowy, a reszcie pozwolił swobodnie opaść
na ramiona.
To był naprawdę magiczny wieczór.
S
R
- Pozwól, że pokażę ci swoje miasto - powiedział Jack, gdy
wsiadali do jego sportowego auta.
Przez godzinÄ™ jezdzili brukowanymi uliczkami, po czym poszli
do małej trattorii na kolację. Podczas jedzenia prawie nie roz-
mawiali, bo Jack zabronił jej używać angielskiego, więc cały
wieczór męczyła się, próbując mówić po włosku.
Całkiem niezle ci idzie - pochwalił. - Musisz tylko więcej ćwi-
czyć.
Kiedy zacznÄ™ pracÄ™?
Teraz ciesz się wakacjami. Kiedy już przedstawię cię Enricowi,
natychmiast wsiąkniesz. - I dodał łagodnie: -Pamiętam też, że
jeszcze kogoś chcesz poznać.
Przez chwilę zastanawiała się, kogo mógł mieć na myśli.
Tak... - mruknęła w końcu. - Ale nie ma chyba pośpiechu,
prawda? Nie mówmy dzisiaj o nim. Nie chcę na razie myśleć o
pracy.
Założę się, że od lat nie mówiłaś nic podobnego.
To prawda. - Sama była zdziwiona.
ZastanawiaÅ‚a siÄ™, czy»w tym. bajecznym miejscu ktokolwiek
potrafi myśleć o pracy. Przez okno widać było zapatrzone w
siebie pary, spacerujące wąskimi uliczkami. Wcześniej padało i
na mokrym bruku widać było rozmazane plamy świateł. Nie, w
taką magiczną noc nie chciała myśleć ani o pracy, ani o niczym
innym, poza towarzyszącym jej mężczyzną.
Czekała, aż odezwie się zdrowy rozsądek i przypomni, że po-
winna być ostrożna, bo to zagraża jej planom, ale o dziwo nic
nie usłyszała.
O czym myślisz? - spytał Jack.
Nigdy byś nie uwierzył.
S
R
W takim razie nie mów. Sam odgadnę.
No, słucham? Ciekawe, czy ci się uda.
Na pewno, strega.
Strega?
Wciąż masz braki we włoskim. Sprawdz w słowniku.
Powiedz.
Nie, sama zobacz. Ale dla mnie od pierwszego dnia jesteÅ› stre-
ga.
Czy to coś miłego?
To się zmienia. Po prostu nie wiem, co o tym myśleć. Zamęt w
głowie i tyle.
Nie spiesząc się, odwiózł ją do hotelu i odprowadził na górę.
-Połóż się teraz i dobrze wyśpij - powiedział. - Przyjadę po cie-
bie wcześnie rano. Chciałbym ci pokazać wiele rzeczy. Spójrz...
Poprowadził ją na balkon. Zatoka skąpana była w blasku księ-
życa w pełni. Olimpia wpatrywała się w ciemną wodę, zadzi-
wiona pięknym widokiem.
Nagle rozległ się dzwonek komórki. Jack burknął coś pod no-
sem i wrócił do pokoju. Chwilę pózniej usłyszała jego zdumiony
okrzyk.
Co się dzieje? - spytała, wbiegając do środka.
Dobrze, Cedric - mówił do telefonu. - Nic się nie martw. To nie
twoja wina. ZajmÄ™ siÄ™ tym. Zaraz tam jadÄ™.
Wracasz do Anglii? - dopytywała Olimpia.
Tylko na kilka dni. Chodzi o Norrisa Banyona. Dobrze go zna-
Å‚aÅ›?
Był szefem księgowości, kilka tygodni temu nagle odszedł.
Nigdy go nie lubiłam.
S
R
Okazuje się, że słusznie. Od kilku lat fałszował księgi.
Jak to możliwe? Jak tylko złożyliście wstępną ofertę, księgowi
wynajęci przez Leonate Europa przekopali wszystkie księgi.
Twierdzili, że wszystko jest w porządku.
Banyon miał czas, żeby zatrzeć ślady. Oczywiście gdy tylko
zniknął, wszystko zaczęło wychodzić na jaw.
Czy to oznacza katastrofÄ™?
Aż tak zle nie jest, ale Cedric obwinia siebie. Muszę tam poje-
chać, żeby go uspokoić. Od śmierci żony w zeszłym roku jest
zupełnie sam. Nie ma nikogo, kto pomógłby mu przyjść do sie-
bie.
Olimpia zdumiała się. Jak mogła, nie wiedzieć, że żona Cedrica
umarła?
PojadÄ™ z tobÄ…. Na pewno siÄ™ przydam.
Z pewnością wolałby, żebyś się o tym nie dowiedziała. Cedric
uważa to za swoją zawodową kompromitację. Wrócę za kilka
dni. Do tego czasu zachowuj siÄ™ jak turystka
i poznawaj miasto. - Rzucił okiem na zegarek. - O świcie jest
samolot. Powinienem już iść.
Chciało jej się płakać z rozczarowania. To nie może się tak
skończyć, jeszcze nie...
Przez chwilę trzymał jej dłoń, w końcu lekko dotknął ustami jej
warg i pospiesznie wyszedł. Z balkonu widziała, jak wsiada do
samochodu i jedzie w dół wzgórza.
Rozejrzała się wokół. Apartament był szczytem luksusu, symbo-
lem życia, jakie chciała wieść. Tyle że była tu zupełnie sama.
Skracała sobie czas, zwiedzając Neapol. Wynajętym samo-
chodem wyjeżdżała poza miasto, zatrzymywała się w małych
restauracjach i wracała do hotelu możliwie jak najpózniej.
S
R
Kraj był piękny, zatoka zachwycająca, ale bez Jacka wszystko
było nie tak.
Chociaż może ta rozłąka była jej potrzebna, bo gdy odjechał,
ogarnęła ją tęsknota, która pomogła Olimpii zrozumieć, czego
naprawdę pragnie. Wciąż myślała o Jacku i planowała, jak mu
opowie o zmianie, która w niej nastąpiła. Z pewnością uśmieją
się serdecznie z tego, jak pokonywała swoje zahamowania. A
potem...
Każdego dnia szła na lunch do gospody, w której jedli z Jackiem
kolację, i jeśli to tylko było możliwe, siadała przy tym samym
stoliku. A potem szukała zajęcia, które zapełniłoby jej popołu-
dnie.
Poza turystycznymi atrakcjami, najbardziej fascynował ją wielki
budynek, należący do Leonate Europa. Tak bardzo chciała zo-
baczyć go od środka, że pewnego dnia zapuściła się aż na pod-
ziemny parking.
Chyba nie stałoby się nic złego, gdyby poszła się przedstawić?
Ostatecznie przecież podpisała kontrakt i lada moment miała [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • mexxo.keep.pl