They seem to make lots of good flash cms templates that has animation and sound.

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Matka pogratulowała mu, a potem zadzwoniła po mnie i wysłała mnie najbliższym Concordem do
Paryża, abym się z nią spotkał. Nie powiedziała, o co chodzi, ale nie musiała, gdyż oboje doskonale
wiedzieliśmy, po co tam jadę.
- Miałeś zorientować się, czy twoja nowa bratowa potrafi odróżnić cię od brata.
- Tak.
- I co, potrafiła ?
- Nie. Kane nie wiedział, że przyjeżdżam, więc poszedłem pod adres, pod którym
mieszkała. Okazało się, że był to dom jej rodziców. Pukałem, ale nikt nie odpowiedział, więc
zaszedłem do ogrodu na tyłach domu. Była tam, taka piękna, jak Kane ją opisał. Kiedy tylko mnie
zobaczyła, zerwała się z krzesła, podbiegła, otoczyła mnie ramionami i zaczęła namiętnie całować.
Kiedy nadszedł Kane prawie zdążyła zdjąć ze mnie koszulę.
- I co, brat pogniewał się na ciebie?
- Nie, wiedział, co się wydarzyło, lecz prawie nie mógł na mnie patrzeć, gdyż zrozumiał
także, iż ona nie potrafiła nas odróżnić - i nigdy nie potrafi. Za każdym razem, gdy znalazłem się w
pobliżu, pytała mnie, czy jestem Kanem, czy Michaelem.
- Co się z nią stało? Mówisz o niej tak, jakby należała do przeszłości?
- Zginęła w wypadku. Kane strasznie rozpaczał. Szalał za nią, ale...
- Ale co? - spytała Maxie.
162
- Moja rodzina nigdy jej nie poznała, ale sądzę, iż w głębi duszy uważali, że umarła,
ponieważ nie była przeznaczona dla Kane, nie była jego... bratnią duszą, że tak powiem.
- A co wydarzyło się podczas pikniku?
Mike uśmiechnął się do niej dumny.
- Sam wiedziała, że to nie ja. Wiedziała natychmiast, ale wydaje się, że Kane nie mógł w to
uwierzyć. Przez cały dzień próbował od nowa. Podchodził do niej to z tyłu, to kładł jej rękę na
ramię, ale Sam nawet nie patrzyła na jego dłoń - zupełnie jakby wyczuwała, kim był - i pytała
 Czego chcesz, Kane? raczej niemiłym tonem.
Wydawało się, że Mike uśmiechnął się jeszcze szerzej
- Nie sądzę, żeby zbytnio lubiła mojego brata.
- A co on o niej myśli?
- Myślę, że gdybym jutro padł martwy, mój brat poprosiłby ją o rękę. Nie, jestem pewien,
że błagałby ją, by za niego wyszła. - Jego pewność wynikała z obserwacji jak Kane przyglądał się
Sam, zajmującej się jego dziećmi, i jak patrzył na nią podczas pikniku.
Mike wetknął dłonie w kieszenie.
- Kane uświadomił mi, jakie miałem szczęście i jak wiele zawdzięczam Sam. Gdyby nie
pojawiła się w moim życiu, to pewnie ożeniłbym się z kimś w rodzaju mojej ostatniej przyjaciółki,
a potem przebrnął przez życie, ani szczęśliwy, ani nieszczęśliwy czując, że coś mnie ominęło.
- Stanowisz odpowiedz na moje modlitwy. - Maxie ujęła jego dłoń. - Gdyby jedno moje
życzenie mogło się spełnić, prosiłabym, żeby moja wnuczka znalazła kogoś, kto by ją kochał i
troszczył się o nią.
- Nie musi pani martwić się o to. Kocham ją bardziej, niż potrafię zrozumieć. Nie mogę
sobie wyobrazić, jak wyglądało moje życie, zanim ją spotkałem. Myślałem o tym i nie mogę sobie
jasno przypomnieć, jak spędzałem wolny czas. - Uśmiechnął się. - A może, tak jak powiedziałem,
po prostu na nią czekałem, czekałem, by los - i David Elliot - wręczył mi ją.
- To wszystko jej robota. - Wskazał dłonią na znajdujące się w pokoju antyki, obrazy na
ścianach, dywany. - Wie pani, co ona robi? Co dziesięć minut mi dziękuje, a za każdym razem, gdy
to robi, czuję się winny. Ja przecież dałem tylko trochę pieniędzy, które nie przyszły mi trudno. Ona
daje siebie. Mnie, pani, mojemu samotnemu bratu i jego straszliwym dzieciakom. Nawet kiedy jej
się wydawało, że mnie nienawidzi, martwiła się o mnie, gdy rozbito mi głowę.
- Więc co masz zamiar zrobić?
- Po pierwsze, zrobię jej dziecko.
Maxie zaśmiała się tak serdecznie, że igła urządzenia, do którego była przymocowana zaczęła
tańczyć w przód i w tył, jakby także się śmiała.
- Jesteś podstępnym młodym człowiekiem.
- Wręcz przeciwnie niż dziadek Sam? - Zniżył głos.
- Wręcz przeciwnie niż Michael Ransome?
- Od kiedy wiesz?
- Od kiedy zdjąłem z niej ubranie, co, pozwolę sobie zauważyć, nastąpiło nie tak znów
dawno temu. Ma na ramieniu takie samo znamię, jakie miał wujek Mike. - Popatrzył na nią twardo.
- Czy pani jej powiedziała?
- Tak, powiedziałam prawdę. Powiedziałam wszystko, co trzeba, żeby wiedziała.
Chciałabym, żebyś ją stąd zabrał. Zabierz ją do tego twojego miasteczka w Kolorado i zatroszcz się,
by była bezpieczna.
- Za głęboko już w tym tkwimy. Zbyt wielu ludzi sądzi, że jesteśmy o krok od odnalezienia
pieniędzy Półrękiego. Matka Sam nie była bezpieczna w Kentucky i Sam nie będzie bezpieczna w
Kolorado.
- Więc co masz zamiar zrobić? - W głosie Maxie słychać było strach.
- Mam zamiar rozwiązać tę zagadkę. Dowiedzieć się, co się zdarzyło tamtej nocy. Mam
zamiar dowiedzieć się prawdy - całej prawdy.
163
30
Przez trzy dni Mike traktował Samanthę, jakby była ze szkła. Odpowiadała tylko na pytania,
prawie nic nie jadła, nic jej nie interesowało, ani książki, ani komputery, ani - ku rozczarowaniu
Mike'a - seks.
Czwartego dnia nie wytrzymał i wezwał na pomoc ciężką artylerię: synów Kane'a. O szóstej
rano drzwi od sypialni zadrżały i zostali obudzeni przez dwa fruwające w powietrzu ciałka,
wrzeszczące  Sammy! Sammy! . [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • mexxo.keep.pl